sobota, 26 października 2013

7.Śniadanko

Wstałam wcześnie rano żeby mamę obciążyć z obowiązków. Zrobiłam śniadanie i kanapki dla dzieciaków do szkoły.
-O a ty na nogach nie musiałaś robić śniadania-całuje mnie w czoło- wyspałaś się?
- Nie ma jak w domu. Pójdę obudzę resztę bo się spóźnia, podwiozę ich do szkoły, bo i tak chce jechać do chłopaków do warsztatu-idę na góre, spotykając tata
-Chyba się nie wyspałeś uu chłopaki będą mieli ciężki trening- mówię śmiejąc się
-Hahah ale śmieszne.- mówi sarkastycznie- A od kiedy Julia Anna  Lewandowska tak wcześnie wstaje?
- A od jakiegoś czasu. Śniadanie zrobiłam- ide dalej- Smacznego tateńkoo


-Smrody wstawać, do szkoły szlifować wasze puste główki
-Właśnie mi czegoś brakowało- wychodzi zaspany Adam
-Czego?
- A takiej jednej szatynki, chyba jest moją siostrą, kojarzysz?
-Nie, nie wiem o kogo chodzi. Bliźniaki wstawać do szkoły!- idą jakby na ukrzyżowanie
-Kubaaa!!- wchodze z impetem do jego pokoju. Ściągam z impetem kołdrę, ciągnę go za nogi żeby wstał- Wstawaj! Bożeee byś mógł umyć te nogii. – Za 20 min cała zgraja ma być przy moim samochodzie, ani minuty dłużej, spóźni się ktoś idzie z buta lub jedzie pociskiem(autobus)

Zawiozłam cała zgraje do szkół. Przyjechałam do chłopaków do warsztatu.
-Witam samców-wchodzę do warsztatu, no jaki widok o 8 rano może być chłopaki majstrują coś przy samochodzie, a Borys z Hubertem robią coś przy motorze szczura.
-O żyletaa-podchodzi do mnie Hubert robiąc żółwika- Coraz ładniejsza się robisz dziewczyno przystopuj
-Oj Hubercie nie przesadzaj, widzę prawie wszystkich mechaników ale nie widzę mojego Pana Zdzisia
- Jest godzina 8.20 to gdzie może być w kuchni- mówi Borys, a reszta wybucha śmiechem
-I co wam tak śmiesznie- przychodzi P. Zdzisiek- Moja najpiękniejsza płocczanka- przytula mnie, przy czym nie mogę oddechu złapać. A chłopaki żeby mi pomóc to się ryją
-A jak Pana widzę to coraz młodszy pan jest- trzeba komplement walnąć
- A cóż się stało że nas odwiedziłaś- odzywa się Borys
-No tak pomyślałam że trzeba olej zmienić w samochodzie i jakby któryś mógł tak szybko to zrobić – robię słodką minkę do nich, wachlując rzęsami
- No ja to zrobię – odzywa się Zdzichu- Jak można nie oprzeć się tak pięknej dziewczynie
-Dziękuję
Siadam sobie na biurku, gadamy sobie o głupotach jak zawsze, chłopaki opowiadają kawały 18+
-A kiedy będzie wyścig?
-Nie wiem, ale ty na pewno nie wystartujesz-mówi szybko Borys
-Ale ja tylko chciałam pójść popatrzeć, a nie startować. Nie rozumiem dlaczego nie mogę startować?
-Bo to niebezpieczne, dziewczyny w tym nie startują a po trzecie jakby coś ci się stało już bym nie żył, bo by mnie załatwił twój ojciec i twoi bracia.
-Skończyłeś swój wywód?-boze dlaczego dwa razy starowałam i nic się nie stało pierwszy raz nikt się nie skapnął że wystartowałam, a przy drugi wyścig wygrałam, a przed ostatnim okrążeniu skapneli się że to ja
-Tak.-cisza- Nie jeszcze jedna rzecz nie puszczę cie po jestes przykładem dla mojej córki i ona chce iść w twoje ślady, a nie pozwolę jej jeździć na motorze ani na jakimkolwiek jednośladzie
-Na rowerze tez- mówię żartem
-Julia! Wiesz o co mi chodzi.
-Zrobione panienko
-A dziękuję już zapłacę i niech pan ich pilnuję bo się lenią. Wychodzę
-A Julia dziewczyny chcą się spotkać
-Ok. skontaktuję się z nimi
 -Kasiunia, witam cię
-A no witam witam słyszałam że przyjechałaś  na stare śmieci
- A ty skąd wiesz że jestem- pytam się piskliwym głosem
-A no wiesz, takie ploteczki się szybko rozchodzą- mówi podobnym głosem do mnie
-Dobra my tu gadu gadu jak to się mówi, a mi się wydaje że dziś piątek prawdaż?
- No prawdaż prawdaż i coś mi się zdaje że nasza Żyleta wpadła na genialny pomysł
-No więc dziś piątek weekendu początek..-przerywa mi
-Nie zaczyna się zdania od no więc
-Kuźwaa polonistka się znalazła kurde jeża, jutro nie idziesz do pracy, więc idziemy na miastoo!! Co ty na to ?
- No no brzmi dobrze, a może coś więcej
- Strumienie alkoholu, muzyka, taniec, dużo facetów i my !
-No dobra przekonałaś mnie. O której ?
- O 20.00 tam gdzie zawsze, zwołuj Izkę i Dorotę i może Inna się urwie, ja z Ritą się dogadam
-OK. papa
-no pa cmokaski

Rita,JaKaśka  , IzkaDorota i Inna poszłyśmy do naszego klubu, usiadłyśmy w loży z dala od ludzi.




Komentować!! Ciąg dalszy nastąpiii

środa, 23 października 2013

6.Nie ma jak w domu

Mango poszła do swojego domu, wspominałam jesteśmy z Gochom sąsiadkami w Płocku. Rodzinka nic nie wie że przyjechałam. Oczywiście jak weszłam na podwórko to  Bandzior musiał na mnie skoczyć matko ile ten pies ma siły, kochany malusieńki piesek:D
Wchodzę po cichu do domu  rozbieram się, kieruję się do salonu gdzie dobiegają głosy łobuzów.
-Witam kochaną rodzinkę- wszyscy się odwracają, Zosia biegnie i wskakuje na mnie, przytulają i całując mnie
-Juleczka, przyjechałaś
-A ty co ty tu robisz-pyta się Kuba, no tak to tylko Kuba może zadać takie pytanie
-Ty ciole może byś powiedział że się cieszysz że nasza siostra przyjechała!-od razu zbeształ go Adaś, strzela go w głowę- Cześć siostrzyczko-podchodzi do mnie przytulając się- a za nim do nogi przytula się Kacper
- A co tu takie krzyki, co znów się kłocicie- mamusia wychodzi z  kuchni brudna na twarzy mąką
- Mamusiu zobacz kto przyjechał- mówi uradowany Kacper
-Puśćcie ją bo ją udusicie
- Mamciu jak ja się z tęskniłam za tobą-przytula mnie- coś jest dobrego na obiad, bo widzę że mąkę masz na twarzy
-A naleśniki będę z serem bo nie mogli się zdecydować, a wy co!? Siostra przyjechała a wy gracie na konsoli, Adam, Kuba po walizki siostry i to już, bliźniaki a wy lekcje odrobione-no mamcia w swoim żywiole
-Odrobione- mówi Zośka robiąc swój dzióbek
-To posprzątać pokój-mama parodiując minie Zochy

Zostałyśmy sama, zrobiłam dla siebie i mamy herbatę, siadam sobie na krześle, patrze jak mama robi naleśniki, od czasu do czasu patrzy z ukosa na mnie
-Co się stało?-w końcu skończyla robić usiadła ze mną przy stole- Powiesz mi co się stało że przyjechałaś do domu
-Doznałam kontuzji i pojechałam do Kurka na pare dni żeby odpocząć i się pokłóciliśmy- mówię szybko-A gdzie tata?-pytam się zmieniając szybko temat
-Znam kogoś kto też jak nie chce mówić to zmienia temat- mówi patrząc mi w oczy-Dziadek Tadeusz
-Ten człowiek to dopiero zagadka-uśmiecham się do mamy
-Znów zmieniasz temat, tata jest w klubie powinien niedługo przyjechać-podchodzi do mnie i kuca- Julia o co się pokłóciłaś z Bartkiem, bo coś mi się zdaje że nie o to kto ma pierwszy do łazienki iść
-Powiedział pare słów za dużo i to wszystko. Po prostu powiedział co mysli o mnie- mówię czując że zbiera mnie do płaczu
-Minie pare dni, przemyśli to sobie i cię przeprosi kochanie..-nie mogła do kończyć bo tata wszedł do domu
-Czyżby moja kochana, najwspanialsza Juleczka przyjechała do stare ojca-wchodzi do kuchni, z uśmiechem od ucha do ucha, podchodze do taty się do niego przytulam w taty uścisku czuję się bezpiecznie, dziwne jakbym się nie czuła, przeciez przytula mnie mistrz swiata w boksie.
-Koniec tych czułości- przerywa nam mama- zawołaj cała zgraję na obiad


Po obiedzie lezymy w salonie oglądając jakiś film na HBO. Rodzice z Adamem i Kacprem siedzą na kanapie, Kuba leży na podłodze w dziwnej pozycji, a ja z Zosią przytuloną do mnie lezymy na fotelu. Sms’uję Mattem uśmiechając się co chwilę do telefonu.
-Kto idzie na spacer-odzywa się tata- Kacper, Zośka idziemy
-Musimy?
-Tak musicie już ubierać się i weźmiemy psy- ktoś jeszcze idzie? Julia co ty się tak uśmiechasz do tego telefonu?-patrzy się na mnie dziwnym wzrokiem, a ja wiem o co mu chodzi, chce żebym poszła z nim bo chce porozmawiać
-Tak się śmieję, a co nie wolno?
-Bogatemu wszystko wolno-odzywa się Kuba, przy czym Adam wybucha śmiechem
-Ale ty śmieszny- rzucam w niego gazetą
-To ja też się przejdę tylko ubiorę się w coś cieplejszego. Idę do swojego pokoju ubierając się.

Jesteśmy już obok Wisły, idziemy razem z tatą pod rękę, Kacper i Zośka bawią się dalej z Bandziorem, Zdziśkiem , Edkiem i Sofi

- To historię z Bartkiem znam, ale to że się uśmiechasz do telefonu to nie-mówi tata uśmiechając się do mnie, wiedziałam dlaczego chciał żebym poszła na spacer
-Po prostu dostałam śmieszny sms od.. od operatora komórkowego –chyba się nie skapnie że skłamałam, oj Lewandowska jak mogłaś wymyśleć tak idiotyczną odpowiedz
-Hahah. Julia a jak ten operator ma na imię? Co?-śmieje się ze mnie – Dzieciaki wracamy do domu bo zimno się zrobiło, a jak będziecie chorzy to mi matka nie wybaczy
-Tato a ty chcesz za dużo wiedzieć- mówie do niego z uśmiechem wiem że to zadziała
-Chce wiedzieć jak ma na imię chłopak mojej najdroższej córki, bo jej tak szczęśliwej nie widziałem
-Tata ma na imię Mateusz to tylko to powiem i nic wiecej- powiedziałam polskie imię, jakby się do wiedział że to jest Amerykaninem nie wiem jakby to zniósł.


- W niedziele jedziemy do dziadków Lewandowskich bo są imieniny babci, Julia pojedziesz z nami? Będzie ciocia Iwona, Milena i Robert z Anią-przyszła do mnie do pokoju
-Mhy.. no dobra do babci pojade

-Ucieszą się na twój widok, dobranoc-całuje mnie i wychodzi z pokoju, a ja przenoszę się w krainę morfeusza.

niedziela, 20 października 2013

5.Kłótnia

 Wiesz Julek- zaczął drapać się po głowie- Co może robić dwoje dorosłych ludzi w jednym mieszkaniu nocą-wypalił
- No oświeć mnie- wiedziałam o co mu chodzi
-No chyba nie grać w karty kobietoo!!- zdenerwował się widzie to w jego oczach – Uprawiać seks. Wiem że to normalne  jesteście dorosłymi ludzmi, ale nie chce żeby cię skrzywdził Julia – wstałam za nim z kanapy podeszłam do okna, teraz zobaczyłam jaka piękna panorama Moskwy-Julia powiedz mi tylko czy się z nim przespałaś?- po tym pytaniu zapadła długa cisza Kurek gwałtownie mnie obrócił i wziął mój podbródek z górę żebym na niego patrzyła- Powiedz że nie. Proszę
- Nie będę cię okłamywała Bartek. Przespałam się z Andersonem.- odszedł od mnie i poszedł do kuchni. Poszłam za nim stał oparty rękoma o blat
-Nie chcę żebyś znów cierpiała znów przez faceta. Znam takich jak on. Najpierw zbajeruje jakąś naiwną idiotke przeleci ją a później zostawi jak najgorszego śmiecia. Pochwali się kolegą że przeleciał kolejną dziewczynę. Chcesz tego!!-ostatnie słowa wypowiadając odwrócił się do mnie, patrzą na mnie z żalem
-Bartek ja tego nie żałuję. Jeśli będę cierpiała to nie przyjdę do ciebie z płaczem jak ostatnim razem..
- Jesteś idiotką wierząc że zadzwoni do ciebie prosząc o następne spotkanie, pochwali się kolega że zerżną piosenkarkę z Polski!!- zaczął krzyczeć na mnie, nigdy nie widziałam go takiego zdenerwowanego- Nie mogę uwierzyć że jesteś taka naiwna!!
- Jak możesz tak powiedzieć!!- teraz to ja uniosłam głos – Więc tak właśnie myslisz o mnie !!
- Pamiętasz jak było z tym chłopakiem w liceum przed studniówką. Chłopak grał na kilka frontów, obiecał ci nie wiadomo co a ty mu uwierzyłaś nie wierząc najbliższym że cię zdradza.  A dwa dni przed studniówką zostawił cię jak jakąś kurwę. Chcesz być tak traktowana??!! Chcesz być dziwką która jest tylko potrzebna do zerżnięcia??!!! To proszę bardzo!! Myślałem ze jesteś inna!!- nie mogłam wytrzymać tego co on mówił, więc myśli że jestem dziwką. Nic nie mogłam powiedzieć. Walnęłam go z całej siły z liścia i pobiegłam do pokoju zabrać swoją walizkę. Nie mogę zostać już w Moskwie, wiem o tym że jutro mam dopiero bilet ale może się uda zabukować bilet Gabryśce mojej menedżer. Słyszałam trzaśniecie drzwiami więc Kurek gdzieś poszedł. Wyszłam z mieszkanie zamykając drzwi a klucz zostawiłam pod wycieraczką. Wsiadłam do taksówki.
-Gdzie jedziemy panienko- spytał się kierowca
-lotnisko-odpowiedziałam krótko, zaczęłam płakać, dlaczego on to powiedział zabolały mnie niego słowa
-Niech panienka nie płacze nie jest wart panienki łez- mówi kierowca
-Racja- przypominam sobie że musze zadzwonić żeby mi Gabrysia załatwiła bilet

-Haalooo- odzywa się do telefony
-Hej- mówie tak żeby się nie skapnęła że płakałam – możesz mi załatwić najbliższy bilet do Polski, chce dziś wrócić
-Zobaczę co się da zrobić. Juleczka nic się nie stało, bo dziwnie mówisz? Ty płaczesz ?- czy ona musi mnie tak znać
- Garyjela! Załatw mi ten cholerny bilet- może zabardzo wybuchłam – Sorry , nic się nie stało. Pa – rozłączam się. Jesteśmy prawie na miejscu.


Siedzę na lotnisku już 10 min, właśnie dostałam sms’a od Gabryśki że mam bilet na lot do Warszawy za 30 min, więc zebrałam się na lot


POLSKA
Z lotniska pojechałam do mojego mieszkania które wynajmuję razem  Małgośką.
Gocha posprzątała, widać że przygotowała się na przybycie mnie.
-Małgosiiiaaaa!!-krzyczę głośno aby mnie usłyszała. Wyszła zaskoczona ze swojego pokoju stanęła jakby zobaczyła ducha- haha . no przyjechałam wcześniej
-Przecież miałaś wrócić jutro – mówi – Coś się stało ja to widze opowiadaj – ciągnie mnie do salonu siadamy na kanapie- Przyniosę wino nie coś mocniejszego widzę że naprawdę się cos stało – szybko biegnie do kuchni i tak szybko wraca trzymając wódkę i popitkę do niej. Pijemy
-No to opowiadaj
-To zacznę od początku- opowiadając jej historię z Mattem i Bartkiem popłakałam się jak bóbr- Gośka ja się chyba zakochałam
- To nic złego maleńka, cieszę się ze się zakochałaś, a ze sprawą Kurka się nie martw powiedział to bo się martwi o ciebie nie chce żebyś przeżywała to co kiedyś- glaszcze mnie pogłowie- przesadził to fakt tak cie nazywająć, ale jak go spotkam to się z nim policze. –rozmawiałyśmy i piłyśmy tak gdzieś do 3 w nocy
Ranoo
-Matkoo moja głowa -wstaje z łożka ostrożnie. Biorę gorącą kąpiel i ubieram się już troche lepiej idę zrobić moją miksturę na kaca, wypijam od razu o wiele lepiej zrobiłam tez dla Gośki będzie marudziła że nie dobre i tego nie wypije ale i tak w końcu łyknie
-Nie pije już z tobą – przychodzi skadrowana Gocha – tyle samo wypiłaś a wyglądasz jak 7 cud świata nie dziwie się amerykanowi że cię capnął – podaje jej bez słowa napój który zrobiłam – o nie nie będę piła tego świństwa
-A chcesz normanie dziś funkcjonować to pij i nie marudź – bierze wiedziałam
-A wracając do Matta który jest za piękny na ten świat. To jaki jest w tych klockach- klepie mnie przy tym w tyłek
- Powiem tak nigdy nie przeżyłam takiego seksu, kochaniutka- odpłacam się tym samym czyli klepie ja w tyłek
-Wiesz czytałam w naukowym czasopiśmie- zaczełam się śmiać – no dobra w Cosmopolitan- pokazała mi język- że mężczyźni z ameryki bardzo lubią sex
-Gocha ja ci powiem ile ja orgazmów przeżyłam jednej nocy to ty nawet nie przeżyłaś przez rok z Piotrusiem- mówię i uciekam od latającego kapcia Gochy.
-Juleeekk twój Amerykanin przysłał ci sms’a- biegnę do telefonu

Wszystko w porządku słoneczko:* Tęsknię za tobą, przyleć jak najszybciej. Całuje pa
 I co Kurek nie miał racji- wyrywa mnie od telefonu Gośka- nie śmiej się do tego telefonu tak, bo to dziwnie wygląda
Pisałam z Mattem chyba godzinę nawet słodki jest przez sms’y *-*


- Julek!!-wchodzi do mojego pokoju Gośka – Jedziemy dziś do rodziców?-rozwala się na moim łóżku no tak już się przyzwyczaiłam
-Możemy zrobić niespodziankę jedziemy !!-wstajemy szybko i kierujemy się na Płock 

4.Zakochani a na końcu pszczółka Maja i kwiatek bez imienia

MATT
Budzę się i patrze a ty śpisz tak słodko się uśmiechając. Śpisz naga przede mną i nie zdajesz sobie sprawy, że kołdra co chwilę samoistnie zsuwa się z Twojego ciała, które odkrywa się przed moim wzrokiem. Widzę, że masz tatuaż pod lewą piersią . Widzę również to, że Twoja sylwetka jest idealna .Przeciągasz się, a kołdra coraz bardziej się zsuwa.

-Witam śpiącą królewnę - mówię, delikatnie całując Twój policzek.
-Długo nie śpisz i mi się przyglądasz? - zauważasz swoją nagość i gwałtownie naciągasz na siebie pościel.
- Nie masz się czego wstydzić i tak widziałem cię dziś w nocy  - kwituję Twoje zachowanie śmiechem. - Chwilę, a właściwie to będzie już z godzina 

-Musze już się zbierać
- Zrobię śniadanie- zakładam bokserki i kieruję się do kuchni

Julia

Nigdy czegoś nie przeżyłam jak dzisiejszej nocy. Ubrałam się wczorajsze ciuchy i poszłam do kuchni gdzie Matt przyszykował śniadanie. Ale cudnie wygląda w tych białych bokserkach.
-Ładne bokserki- mówię z uśmiechem czując że zaczynam się rumienić
- A ja uwielbiam jak się rumienisz. Siadaj i jedz śniadanie a ja pójdę się ubrać
Jak zjadałam postanowiłam umyć naczynia. Nagle poczułam, ręce Matta, które oplotły mnie w talii. 
-Może byś została dziś u mnie – wyszeptał mi do ucha. 
-Nie mogę jutro wyjeżdżam-odwracam się w jego stronę- Ale obiecuję że przyjadę na jakiś mecz- puszczam mu oczko, a on mnie przybliża do siebie i namiętnie mnie całuję
-Muszę wracać bo Kurek zdenerwuję się
-Odwiozę Cię- bierze kurtkę i kluczyki do samochodu Wsiedliśmy dosamochodu . Jechaliśmy z prędkością 160 km/h, czasami też tak pędziętak po drogach, szybka jazda to, to co mnie dodatkowo podnieca. Cichy pomruk silnika, szum wiatru za oknem i szybko zmieniający się krajobraz. W niecałe 10 minut byliśmy na miejscu. Stoimy  koło samochodu, upieram się o maskę Matt trzyma ręce na mojej talii i się całujemy
- Muszę już isc- mowię
-Nie, nie idź zostań
-Anderson nie rób takiej miny, musze iść się spakować jutro z samego rana mam samolot. Mam tylko jedną proźbe nie chce cierpieć, nie wiem może przespałeś się zemną dlatego żeby się pochwalić że przeleciałeś naiwną piosenkarkę lub …-nie dał mi dokończyć, przerwał mi pocałunkiem
-Jesteś naprawdę dla mnie ważna. Nie jestem takim idiotom, żeby zrobić coś, przez co mógłbym cię stracić.-mówi mi to prosto w oczy- Będę czekał- wbija mi się usta tak jakby to był mieć nasze ostatnie spotkanie
-Pa- odrywam się od niego i zaczynam iść w stronę wejścia na klatkę, odwracam się i puszczam mu oczko
-PAA – krzyczy

Mieszkanie Kurka
Wchodzę a tu co szanowny pan Kurek czeka na mnie przy samym wejściu. Normanie gorzej niż mój własny ojciec
-Cześć- mówię usmiechnieta i całuje go w polik, kieruję się do pokoju gdzie mam rzeczy, ale nie jest mi to dane
-Cześć tylko to masz mi do powiedzenia- mówi ze skrzyżowanymi rękoma- Gdzieś ty była z kim i co robiłaś? Słucham
-Byłam  z nijakim Mattem Andersonem w jego mieszkaniu i… ii rozmawialiśmy- kończę przecież mu nie powiem że przespałam z nim, wiem że Bartek to mój przyjaciel ale on mnie zabije
-Rozmawialiście przez cała noc tak?
- No tak – wchodzę do pokoju i się pakuję
-Julioo Lewandowsko proszę do mnie – krzyczy Bartek z salonu
-Słucham cię tatowo-mówie z uśmiechem
-Chciałem pogadać o tego noo… tych sprawach – podrapał się po karku.
- Ee? – pokręciłam głową.
- Noo o .. – spojrzał na mnie. – Bara Bara?... Ciupciać się? – za każdym razem kiwałam przecząco głową nie wiedząc o co mu chodzi. – Pszczółki i kwiatki?
- Niee .. – boże co temu człowiekowi po tej głowie chodzi? – Za mało nutelli?
- Niee. Nie zmieniaj tematu! No dobra. Była sobie kiedyś taka pszczółka …
- Maja?
- Może być Maja. Iii spotkała ona kiedyś takiego kwiatka Gucia.
- Gucio to pszczoła – zauważyłam.
- No to Filipa.
- Filip to pasikonik!
- No to kwiatek nie będzie miał imienia!
- Jak to nie będzie miał imienia! To takie nienaturalne!! – zawołałam.
- Czy ty musisz znać wszystkich z pszczółki Mai? – spytał jeszcze bardziej zdenerwowany wstając.
- Jest jeszcze Klementyna ale to też pszczoła – zauważyłam – i była jeszcze taka mysz ale nie pamiętam czy miała na imię Szymon czy Tadeusz i ..
- Dobra! – krzyknął prawie. Podskoczyłam i spojrzałam na niego.
- Okkeeej. To o co ci chodzi z tymi pszczołami?


komentować 

3.Uczucie


-Ile będziesz w Moskwie?
- Miałam zostac dwa tygodnie ale musze jechać po tygodniu.- rozmawiamy z Mattem po cichu w kuchni aby Bartek nas nie usłyszał. Schylił się aby mnie pocałować ale odwróciłam glowe i pocałował mnie w policzek. O nie, nie będę taka łatwa.
-Kuurwaaa!!!- słyszymy łacine z ust Kurka wydobywające się z jego sypialni i od razu biegniemy. A tam co Siurak leży jak długi obok łóżka.
- A ty sprawdzasz czy korników nie masz w podłodze? – pytam się go próbując z Andersonem nie wybuchnąć śmiechem 
-  Nie zaprzyjaźniam się z podłogą!!- wstaje i się patrzy na nas z pod byka
- I co będzie coś z tego - pyta się  Matt i po chwili we trójkę się śmiejemy
- Ogarnij się i choć na śniadanie  
Kilka minut później
-mmm pyszne ciociu- mówi Plastuś- no tak ,, Igłą Szyte ‘’
- wiadomo że dobre bo ja robiłam
- Wiecie co ja już lece będę miał wieczorem trening a nie chce się spóźnić – Matt żegna się z Kurkiem
- Odprowadzę cie do drzwi- kierujemy się do wyjścia.- Mam nadzieję że się spotkamy
- Spotkamy się bo Dynamo gra  z Kazaniem więc pewnie Bartek weźmie cie- mówi uśmiechnięty , podchodzi do mnie a ja się cofam ale napotykam drzwi, opieram się o nie a on przybliża się jeszcze bardziej, czując jego oddech w okolicy ucha. Wspominałam wam że moja pięta Achillesowa to okolice uszów i dłonie . – Zobacz w płaszczyku mała zostawiłem coś ci-muska mnie w policzek do chodząc do ust, musną mnie po ustach a ja zamknęłam oczy, ale  oczywiście musiał nam przerwać Kurek
- A co tu się wyprawia, rodzice nie patrzą to dzieci robią dzieci co??- ach Kurek ja cie zaraz
- Siurak jebnął cię ktoś kiedyś tak porządnie w łeb?! – mówie do niego
- Eee no jeszcze nie
- To ja będę tą pierwszą
- No to jeszcze to przedyskutujemy, ale widziałem że przerwałem wam wymienianiu śliny więc się zmywam i dokończcie to co zaczęliście. Pa Matt- krzyczy biegnąc do sypialni. Oj Kurek tylko zobaczysz jak zamknę drzwi.
- Do zobaczenia  Juliet- mówi do mnie i wychodzi
- Pa


-  Kurczaak!!- wchodzę z impetem do pokoju – co to miało być? Ja się pytam?
- Ej no chyba ja powinienem się spytać co to było ?
- To on pocałował- rzucam się na łóżko Kurka
- Julek uważaj na niego, ja go trochę znam
- Plastuś?
- No co ?
- Dziękuję że się martwisz o mnie, każdy marzy o takim przyjacielu- cmokam go w policzek
Co ja teraz mam zrobić, Bartek mnie ostrzega przed Mattem a ja się chyba zadurzyłam. Julka Julka co tu robić ? poszłam zobaczyć co Matt zostawił mi w płaszczu, zobaczyłam jedną kieszeń i nic nie było. W prawej wyjęłam karteczkę z kilkoma cyframi. Napisałam sms’a do niego ze to mój numer.


2 dni później mecz Dynamo- Kazań
Przez te dni nie odzywałam się do Matta, jednego dnia trafiłam do szpitala z bólem żebra, Az zemdlałam dobrze ze Bartek był w tedy w mieszkaniu. Byłam cały dzień, żeby kroplówka zleciała .
Zawodnicy z obydwu drużyn wyszli na rozgrzewkę, przywitano ich, oczywiście że w Polsce atmosfera jest o wiele lepsza niż w Rosji ale sporo przyszło ludzi na mecz. Matt był jakiś nie obecny rozglądał się po trybunach aż jego wzrok zatrzymał się na mnie, aż gorąco mi się zrobiło, puściłam mu oczko, a on uśmiechnął się. Mecz był zacięty, ale tym razem Kazań wygrał. Matt naprawdę dobrze grał, zaliczył parę asów. Zeszłam do band żeby Bartkowi powiedzieć że będę czekała na niego koło samochodu, ale królewicz w ogóle nie miał zamiaru podejść. Poprosiłam ochroniarza żeby mnie puścił na boisko do zawodników którzy się rozciągali, nie miałam z tym problemu bo ochroniarz mnie poznał. Kierowałam się w stronę Kurka ale przeszkodził mi Alekno.
- Witam jak się podobał mecz- spytał się z uśmiechem. Naprawdę mily ten facet
- Bardzo mi się podobał. Gratuluję wygranej naprawdę zasłużenie wygrał pański zespół
-  Dziękuję, ale ja nie wiem coś ty zrobiła z naszym Andersonem że tak dzisiaj świetnie grał.-Przed meczem był jakby go niebyło.
- Naprawdę nie wiem, przepraszam  muszę iść
Bartek siedział  z Mattem i o czymś dyskutowali
- Hej. Gratuluję meczu- powiedziałam z uśmiechem – Kurek oj ty też dobrze grałeś- poczochrałam go po czuprynie
- Jak ty tu się dostałaś?- spytał się zaciekawieniem Bartek
- A wiesz ma się te sposoby- odrzuciłam włosami teatralnie po chwali się śmiejąc
-Koobietyy
- Coś złociuchny mówiłeś. Na twoję szczęście powiedz że nie
- Nie nie nic nie mówiłem. A po co tu przyszłaś
- Chciałam ci powiedzieć że będę czekała na ciebie koło samochodu- czułam wzrok Matta na sobie
- nie Ok. Ale wy sobie pogadajcie – mówi i odchodzi szybko
Zostajemy sami i patrzymy sobie w oczy
- Dlaczego odbierałaś i nie odpisywałaś na moje sms’y
- Przepraszam, nie mogłam trafiłam do szpitala byłam zmęczona po nim
- Coś się stało poważnego?- pyta się zatroskany widać po oczach że się przejął
- Już wszystko w porządku
-Masz dziś czas?
- Tak
-To może zemną się przejdziesz coś zjeść tylko się pójde przebrać ?- pyta się, a ja kiwam głową – To poczekaj przed halą – i biegnie do szatni.
Kierując się do wyjścia napisałam Plastusiowi że nie wracam  z nim i żeby się nie martwił.
Usiadłam sobie na krawężniku i zaczęłam słuchać mojej playlisty, zamknęłam oczy wysłuchująć piosenki łzy czuję że ktoś się na mnie patrzy otwieram oczy i widze przede mną Matta w kapturze nawet z nim wygląda słodko
- Dlaczego mi nie powiedziałeś że stoisz tu
- Bo tak pięknie wyglądałaś jak miałaś zamknięte oczy i zarazem lekko się uśmiechałaś- na moich policzkach pojawiły się rumieńce-podał mi rękę abym wstała. Skorzystałam z pomocy i wyruszyliśmy nie znanym kierunku.
- gdzie idziemy ?- spytałam się
- Masz ochotę na pizzę ?-pokiwałam głową- No to idziemy na pizze znam bardzo dobrą.Przez cała drogę rozmawialiśmy, opowiadaliśmy o swoich rodzinach, o miejscach gdzie musieliśmy podpisywać się fanom. Z boku wyglądaliśmy jak para która jest na randce. Doszliśmy do malutkiej oraz bardzo przytulnej pizzeri, usiedliśmy przy stoliku który był w rogu pomieszczenia, aby nas nie widzieli ludzie. Zamówiliśmy jedna średnia pizze.
-Wiem o tym że masz tatuaże, ale nie wiem gdzie?- pytam się
- mam trzy na łopatce jeden z igrzysk, na nadgarstku i na prawym boku herb mojej rodziny.  A  ty masz jakiś ?
- A no mam ale nie powiem gdzie bo to tajemnica- uśmiech z mojej twarzy w ogóle nie znika
-No powiedz nikomu nie powiem
- To przysuń się to ci powiem w sekrecie- siatkarz przysuwa głowę w moją stronę – Mam styłu szyi jeden jest to znaczek nieskończoności , drugi mam nisko na plecach a trzeciego ci nie powiem gdzie mam bo to zarezerwowane dla bliskiej osoby- mówię mu na ucho, dostaliśmy pizze, zjadlam cztery kawałki a reszte on, opowiadał mi historie ze zgrupowania kadry USA, tak się zaczełam śmiać ze sos z pizzy poleciał mi na bluzkę , wytarlam ja ale plama zostala, zjedliśmy i zapłaciliśmy oczywiście nie o było się bez kłótni o zapłatę i stanęło na tym że Matt zapłaci a ja nastepnym razem. Wyszliśmy z pizzeri koło godziny 10 ale szliśmy w stronę hali bo Matt miał tam samochód.
-Wiesz, pojedz zemną do mojego mieszkania nie będziemy Kurka budzić
- Może masz racje – wsiedliśmy do jego BMW i pojechaliśmy do jego mieszkania. Droga minęła mam szybko.  
 -Rozgość się zaraz przyniosę coś do spania.
Poszłam do salonu był bardzo przestronny na komodzie stały zdjęcia rodziny Matta i jego siostrzeńców.Nagle poczułam dłonie na mojej talii.
- Ładnych masz siostrzeńców- mówie nadal odwrócona plecami
- Po wujku są ładni- odgarnia mi włosy na lewą stronę i zaczyna całować odkrytą szyję.
-Przyniosłeś mi ubranie do spania- przerywam i odwracam się do niego
-Proszę- daje mi swoją koszukę, idę w stronę łazienki przebieram się, koszulka pokazuje moję długie nogi, włosy związuję w koczka i wychodzę z łazienki. Matt siedzi w salonie i odwraca się w moją stronę
- Ja przęśpię się na kanapie ty musisz się wyspać po dzisiejszym meczu- podchodzi do mnie bardzo blisko
- Przepiękna jesteś- przygryzam dolną wargę a on momentalnie wbija mi się w usta. Trzyma mnie w talii blisko siebie żebym mu nie uciekła. Odrywamy się od siebie aby złapać oddech.
-Przepraszam – odwraca się i kieruję się do łazienki.
-Matt!!- podbiegam do niego i chwytam go za koszulkę i wbijam mu się w usta

Zaczynam go całować od ust, przez szyję, tors i zjeżdżam coraz niżej. Pozostawiam po sobie mokre ślady. Zatrzymuje się przed paskiem od spodni. Sprawnymi palcami rozpinam go i zsuwam zbędny w tym momencie materiał. Jest za to wdzięczny, a wyrazami tego uczucia jest naprężona męskość pokaźnych rozmiarów.
. Ściągnęłam mu koszulkę   Podnosi mnie za pośladki,  oplatam  go nogami w pasie. Nie przestając cię całować, niesie mnie w stronę pokoju. Kładzie mnie na łóżko. Walczymy o dominację.

Siadam na nim okrakiem i pieszcze rękoma całe jego nagie ciało. Moja koszulka ląduje w pobliżu pobliżu drzwi. Wydajemy z siebie ciche pomruki zadowolenia.
To jest dla niego znakiem przyzwolenia zdjęcia z ciebie ostatniej części garderoby. Moje cieniutkie, koronkowe stringi zostają rzucone za głowę seksownego mężczyzny.dla 18
Jesteśmy kompletnie nadzy i pieścimy się nawzajem. wchodzi we mnie stanowczo. Nagle. Głęboko. Zaprowadza mnie w krainę rozkoszy. Na jednym orgazmie się nie kończy.

2.Mecz, gala, film i pocałunek

Znów to uczucie, kiedy dotknął mojej ręki. Co się dzieje, ubieram się coś luźnego  i zaczynam robić sniadanie.
- O co tak ładnie pachnie?- przychodzi Kurek w samych bokserkach
- Jajecznica i mocna kawa na wasze skacowane główki, weź Kurek przyodziaj coś wiem że była owocna noc z Łukaszem ale zlituj się ja tu jestem- w tej chwili przychodzi ubrany Łukasz i tak samo ubrany jak Kurek, Matt.
- Julek ale ja widze że u was też była ciekawa noc, ale wyglądasz na wyspaną wiec Matju się nie postarał- mówi po polsku i śmieją się z Łukaszem, a Matt stoi i nie wie o co chodzi.
- A weź spieldal:D na szczaw Kurek. Róbcie sobie sami śniadanie nie jestem głodna.- wychodze z kuchni i idę do salonu właczyć sobie telewizję .
-Julkeczka! Nie obrażaj się tak- przychodzi już ubrany Kurek , a za nim Matt i Łukasz.
- Ale ja się nie obraziłam po prostu nie byłam głodna- mówie spokojnie- O której macie mecz?
-O 16.00- odpowiedział Matt od porannego zdarzenia
- A po meczu jakaś tam gala i bankiet- mówi uradowany Bartek
- No chyba idziesz z nami na tą galę? Aga będzie ucieszy się że będziesz tam- mówi Łukasz
- Na meczu pewnie że będę ale na tej gali to chyba nie nie mam zaproszenia
- Ale ja mam zaproszenie z osobą towarzyszącą i Matt, a my we dwójkę nie mamy z kim iść to będziesz nam towarzyszyła- Bartek zrobił oczka kota ze Shereka
- No dobra pójdę
- Będziesz u boku najprzystojniejszych siatkarzy superligi – mówi poważnie Bartek
-Hahahaaha – śmieje się aż spadłam z kanapy- wy najprzystojniejsi proszę was
- A kto niby jest najprzystojniejszy w superlidze ?- pyta się Matt pomagając mi wstać
- oczywiście że Łukasz Żygadło – staram się poważnie powiedzieć ale mi nie wychodzi- weź cię się hahaha wasze miny najlepsze hahaha
- Bardzo śmieszne naprawdę, idę spać – mówi obrażony Kurek
- To my idziemy do siebie co Matt spotkamy się na hali pa- Łukasz kieruje się do drzwi
-To do zobaczenia na hali na razie – mówi trochę smutny Matt
- Matt poczekaj ja chciałam powiedzieć że to co było dziś rano to..
- To się nie powtórzy pa – wychodzi, trzaskając drzwiami

Kilka godzin później:
-Gotowa jesteś!!?? – krzyczy Kurek który czeka na mnie od 5 minut
- Tak gotowa  możemy jechać-  ubrana jadę na mecz
Na hali:
Siadam blisko kwadratu rezerwowych, Kurek postarał się o miejscówkę, zaczęła się część artystyczna, odpisuję na sms’a od taty dowiedział się o kontuzji, ciekawe kto mu wygadał mogę się domyślić Gocha ja się z nią policze.
Mecz się zaczał nawet ciekawy, ale niech już się skończy.
Teraz gala dobrze że mamy jakiś pokój to się mogę przygotować, dwójka moich towarzyszy jest już ubrana w garniaki , a ja   ubieram się 
-Matkoo ile kobiety mogą się stroić przed tym lustrem- marudzi Kurek
- A Natalia to się długo nie szykuję- pytam
- Bartek mam trzy siostry każda kobieta się długo szykuję – mówi Matt
Wychodzę z łazienki, a oni się patrzą na mnie jak zaczarowani
- No no Julek ale przez te kilka lat urosłaś – mowi Bartek
- A dziękuję chodźmy już bo się spóźnimy – odpowiadam
Pełno reporterów i nie tylko jest przygotowana ścianka na której po kolei ustawiają się siatkarze z partnerkami.
-idziemy we trójkę na ściankę czy jak- pytam się
-  A co idziemy we trójkę
Ustawiamy się na ściance, rozpoznali mnie stoję w srodku pomiędzy Kurkiem a Mattem. Chcemy już isc a fotoreporterzy nadal robią nam zdjęcia, kierujemy się na wyznaczone miejsca, zaczyna się gala, wiele nominacji, Kurek nic nie dostał ale Matt dostał nagrodę. Podziękował i przyszedł na miejsce siedział koło mnie.
-Gratuluję- mówię mu na ucho i się uśmiecham
-Dzięki – i jego uśmiech Julka uważaj na jego ale nie wiem czy nie za późno
Po gali siatkarze udzielali wywiady, usłyszałam wywiad Matta:
- Jak można się dowiedzieć pojawiłeś się z Julią polską piosenkarką, wiemy o tym że jest piękną kobietą ale czy Matt Anderson jest już zajęty?- pyta się wścibski dziennikarz
- Jestem jak na razie wolny- mówi z tym swoim uśmiechem
-dziękuję za wywiad
- dziękuję – i kieruję się w moją stronę
- sorry
- nic takiego nie powiedziałeś, te hienny czekają żeby coś napisać o moim życiu ale staram się moje życie prywatne trzymać z daleka od mediów- podchodzi do nas trener Alekno
- Ale pięknie razem wyglądacie ej zróbcie nam zdjęcie- mówi do fotoreporterów a ci od razu rzucają się do robienia zdjęć
Po bankiecie wracamy do mieszkania, Bartek od razu zasypia, a my z Mattem postanowiliśmy obejrzeć film, stanęło na jakims horrorze. Głowę położyłam na ramieniu Andersona. Po jakimś czasie poszłam nalać sobie soku, wracając potknęłam się o zawiniety dywan, wyniku czego wylądowałam na Macie i wylałam sok na niego i na mnie. Matt trzymał mnie mocno w talii. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, przygryzłam dolną wargę, aż w końcu złączyliśmy się z delikatnym, ale romantycznym pocałunku, przerwaliśmy na chwile patrząc sobie w oczy.
-Julia, lubię cię nawet bardzo- mowi mi Matt. Nic nie mówiąc wbijam się w jego usta, teraz namiętnie i jakbyśmy się już wiecej nie spotkali.
-Matt to zaszybko się dzieję wolniej proszę – mowie łapiąc oddech
- zaczekam – caluje mnie subtelnie w usta – oglądajmy
Przytuliliśmy się do siebie i nie wiem kiedy usneliśmy. Rano znalazłam się z sypialni a obok mnie spał Matt pewnie musial mnie tu przynieść