środa, 23 października 2013

6.Nie ma jak w domu

Mango poszła do swojego domu, wspominałam jesteśmy z Gochom sąsiadkami w Płocku. Rodzinka nic nie wie że przyjechałam. Oczywiście jak weszłam na podwórko to  Bandzior musiał na mnie skoczyć matko ile ten pies ma siły, kochany malusieńki piesek:D
Wchodzę po cichu do domu  rozbieram się, kieruję się do salonu gdzie dobiegają głosy łobuzów.
-Witam kochaną rodzinkę- wszyscy się odwracają, Zosia biegnie i wskakuje na mnie, przytulają i całując mnie
-Juleczka, przyjechałaś
-A ty co ty tu robisz-pyta się Kuba, no tak to tylko Kuba może zadać takie pytanie
-Ty ciole może byś powiedział że się cieszysz że nasza siostra przyjechała!-od razu zbeształ go Adaś, strzela go w głowę- Cześć siostrzyczko-podchodzi do mnie przytulając się- a za nim do nogi przytula się Kacper
- A co tu takie krzyki, co znów się kłocicie- mamusia wychodzi z  kuchni brudna na twarzy mąką
- Mamusiu zobacz kto przyjechał- mówi uradowany Kacper
-Puśćcie ją bo ją udusicie
- Mamciu jak ja się z tęskniłam za tobą-przytula mnie- coś jest dobrego na obiad, bo widzę że mąkę masz na twarzy
-A naleśniki będę z serem bo nie mogli się zdecydować, a wy co!? Siostra przyjechała a wy gracie na konsoli, Adam, Kuba po walizki siostry i to już, bliźniaki a wy lekcje odrobione-no mamcia w swoim żywiole
-Odrobione- mówi Zośka robiąc swój dzióbek
-To posprzątać pokój-mama parodiując minie Zochy

Zostałyśmy sama, zrobiłam dla siebie i mamy herbatę, siadam sobie na krześle, patrze jak mama robi naleśniki, od czasu do czasu patrzy z ukosa na mnie
-Co się stało?-w końcu skończyla robić usiadła ze mną przy stole- Powiesz mi co się stało że przyjechałaś do domu
-Doznałam kontuzji i pojechałam do Kurka na pare dni żeby odpocząć i się pokłóciliśmy- mówię szybko-A gdzie tata?-pytam się zmieniając szybko temat
-Znam kogoś kto też jak nie chce mówić to zmienia temat- mówi patrząc mi w oczy-Dziadek Tadeusz
-Ten człowiek to dopiero zagadka-uśmiecham się do mamy
-Znów zmieniasz temat, tata jest w klubie powinien niedługo przyjechać-podchodzi do mnie i kuca- Julia o co się pokłóciłaś z Bartkiem, bo coś mi się zdaje że nie o to kto ma pierwszy do łazienki iść
-Powiedział pare słów za dużo i to wszystko. Po prostu powiedział co mysli o mnie- mówię czując że zbiera mnie do płaczu
-Minie pare dni, przemyśli to sobie i cię przeprosi kochanie..-nie mogła do kończyć bo tata wszedł do domu
-Czyżby moja kochana, najwspanialsza Juleczka przyjechała do stare ojca-wchodzi do kuchni, z uśmiechem od ucha do ucha, podchodze do taty się do niego przytulam w taty uścisku czuję się bezpiecznie, dziwne jakbym się nie czuła, przeciez przytula mnie mistrz swiata w boksie.
-Koniec tych czułości- przerywa nam mama- zawołaj cała zgraję na obiad


Po obiedzie lezymy w salonie oglądając jakiś film na HBO. Rodzice z Adamem i Kacprem siedzą na kanapie, Kuba leży na podłodze w dziwnej pozycji, a ja z Zosią przytuloną do mnie lezymy na fotelu. Sms’uję Mattem uśmiechając się co chwilę do telefonu.
-Kto idzie na spacer-odzywa się tata- Kacper, Zośka idziemy
-Musimy?
-Tak musicie już ubierać się i weźmiemy psy- ktoś jeszcze idzie? Julia co ty się tak uśmiechasz do tego telefonu?-patrzy się na mnie dziwnym wzrokiem, a ja wiem o co mu chodzi, chce żebym poszła z nim bo chce porozmawiać
-Tak się śmieję, a co nie wolno?
-Bogatemu wszystko wolno-odzywa się Kuba, przy czym Adam wybucha śmiechem
-Ale ty śmieszny- rzucam w niego gazetą
-To ja też się przejdę tylko ubiorę się w coś cieplejszego. Idę do swojego pokoju ubierając się.

Jesteśmy już obok Wisły, idziemy razem z tatą pod rękę, Kacper i Zośka bawią się dalej z Bandziorem, Zdziśkiem , Edkiem i Sofi

- To historię z Bartkiem znam, ale to że się uśmiechasz do telefonu to nie-mówi tata uśmiechając się do mnie, wiedziałam dlaczego chciał żebym poszła na spacer
-Po prostu dostałam śmieszny sms od.. od operatora komórkowego –chyba się nie skapnie że skłamałam, oj Lewandowska jak mogłaś wymyśleć tak idiotyczną odpowiedz
-Hahah. Julia a jak ten operator ma na imię? Co?-śmieje się ze mnie – Dzieciaki wracamy do domu bo zimno się zrobiło, a jak będziecie chorzy to mi matka nie wybaczy
-Tato a ty chcesz za dużo wiedzieć- mówie do niego z uśmiechem wiem że to zadziała
-Chce wiedzieć jak ma na imię chłopak mojej najdroższej córki, bo jej tak szczęśliwej nie widziałem
-Tata ma na imię Mateusz to tylko to powiem i nic wiecej- powiedziałam polskie imię, jakby się do wiedział że to jest Amerykaninem nie wiem jakby to zniósł.


- W niedziele jedziemy do dziadków Lewandowskich bo są imieniny babci, Julia pojedziesz z nami? Będzie ciocia Iwona, Milena i Robert z Anią-przyszła do mnie do pokoju
-Mhy.. no dobra do babci pojade

-Ucieszą się na twój widok, dobranoc-całuje mnie i wychodzi z pokoju, a ja przenoszę się w krainę morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz